5.11.15

Kocie życie

Mela jest królową berlińskiej dzielnicy Mitte. Miejscówka jest obłędna: malutkie kawiarnie, pachnące cukiernie i piekarnie, a jak ktoś lubi poszlajać się nocą to zadymionych barów też nie brakuje. Na Meli te wszystkie atrakcje nie robią najmniejszego wrażenia. Dni mijają jej spokojnie. Głównie na spaniu. W słoneczną pogodę lubi poskakać jak konik i galopem pokonać dystans: od okna do okna. Jej ulubionym zajęciem jest wylegiwanie się w słońcu. Ze względu na swój wiek i dużą sprawność fizyczną nazywana jest przez swoich współlokatorów Cat Fonda od aktorki Jane Fondy. Przez kilka dni byłam kocią opiekunką. Byłam na każde miauknięcie.
- Miau..., polej mnie wodą z kranu.
- Miau..., otwórz drzwi od balkonu.
- Miau..., zrób coś, nudzi mi się.

photos by Gray Cat Can Fly

31.10.15

Berlin

W szkole podstawowej moim ulubionym przedmiotem była przyroda. Sala lekcyjna przypominała gabinet osobliwości. Gabloty z dziwnymi skamielinami i modelami jednokomórkowców były porośnięte paprociami. Monstery zasłaniały całe okna a zamknięte w terrarium patyczaki przyprawiały o dreszcze. Dokładnie taki oldschoolowy charakter ma Muzeum Historii Naturalnej w Berlinie. Klimatem przypomina trochę film grozy.
Najbardziej znanym eksponatem jest goryl Bobby, który w latach trzydziestych przyciągał tłumy do Berlińskiego Zoo. Nie stracił popularności nawet po śmierci, doczekał się pomnika, piosenki, a w muzeum uznany jest za wyjątkowo udany przykład taksydermii.

*Ssaki i ptaki wyeksponowane w muzeum pochodzą z ogrodów zoologicznych.

photos by Gray Cat Can Fly

15.10.15

Mieszkanie z widokiem

Cztery lata mieszkałam na rogu Franklyn i India. Mieszkanie było klimatyczną norą. Dwa pokoje z kuchnią z widokiem na Manhattan. W budynku na dole była pralnia z dużymi pralkami i suszarkami. Knajpa, w której można było zjeść amerykańskie śniadnie i napić się kawy. Było filmowo; widok z dachu był spektakularny, a sąsiedzi charakterystyczni: jeden przepadł bez śladu, a drugi prowadził szemrane interesy. Wszystko miało swój rytm. Jesienią wprowadzały się myszy, a wiosną karaluchy. Siedząc przy stole w kuchni można było obserwować jak słońce chowa się za Manhattanem.

photos by Gray Cat Can Fly 

22.9.15

Piękny dzień

Ostatnio częściej budził mnie alarm w telefonie niż słońce za oknem. Ale dzisiaj nie mogę narzekać. Zapowiada się piękny dzień. Kaszmirowe swetry czekają w pełnej gotowości.

photos by Gray Cat Can Fly