15.6.14

Deszczowa wiosna

A w roli głównej mój stary trench, który od paru sezonów wiernie dotrzymuje mi towarzystwa. Miejscami jest już przetarty i przyznaję, że wygląda trochę lumpiarsko. Ale kto by się tym przejmował i tak go lubię. Zresztą chyba nie ma nic gorszego jak nowy prochowiec prosto z wieszaka sklepowego.

Z niektórymi ciuchami jest jak z ludźmi, wymagają "znoszenia się", aby nabrały charakteru.


photos by Gray Cat Can Fly and Friend

4 comments :

  1. To prawda, czasem ciuchy czy buty są tym lepsze im starsze i im częściej były z nami i zapisywała się w nich nasza historia ;) Dzisiaj byłam u siostry i miała bardzo zły humor, musiała pożegnać się z glanami, w których chodziła 7 lat (a wcześniej parę lat chodziłam w nich ja!) - te to dopiero miały charakter ;) Ale dość tych przydługich dygresji - zdjęcia są fantastyczne, tworzą fajną deszczową minihistorię, napatrzyć się nie mogę. Rzuciałam okiem na kilka postów wstecz i widzę, że pięknie na Twoim blogu, już nie umiem się doczekać aż usiądę tutaj na dłużej z kawą i zobaczę całe archiwum :) Pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję z komentarz : ) I zgadzam się z tobą całkowicie, że ubrań można czytać naszą historię począwszy od klimatów estetycznych jakie lubimy po przyzwyczajenia i styl życia. Mam dwie siostry wiec wiem o czym mówisz ; ) ciuchy mają u nas też długi przebieg.
      Pozdrawiam

      Delete