15.4.14

Wiosna

Od kilku dni jestem w Nowym Yorku i zastanawiam się, gdzie jest wiosna? Mogłaby już się zacząć, bo tak naprawdę z niecierpliwością czekam na jej koniec. Mówiąc szczerze nieszczególnie przepadam za tą porą roku. Światło i kolory są zbyt intensywne, żeby nie powiedzieć wprost: agresywne. Skoki temperatur potrafią dobić, rano zimno a już w południe nieprzyjemnie rozgrzana twarz daje znać, że jednak powinnam włożyć coś lżejszego.
Przede mną parę tygodni wściekłej żółci, soczystej zieleni i kobaltowego nieba. Na szczęście wiosna w Nowym Jorku jest deszczowa więc liczę na przyjemnie zachmurzenie. I nie pozostaje mi nic innego jak tylko przeczekać parę tygodni do momentu, gdy otoczenie nabierze przyjemnej dla oka letniej patyny.




Mam na sobie koszulę z miękkiej bawełny J.Crew i lekki wełniany sweter Eileen Fisher.

6.3.14

Home Sweet Home

Chciałabym być minimalistką, ale mam przeczucie, że w tym wcieleniu to się może nie udać.

Ilekroć zabieram się do zrobienia czystek wśród otaczających mnie przedmiotów odzywa się we mnie sentymentalna kolekcjonerka muszelek i kamyczków. Z większością ubrań już się uporałam a było z czym, bo po powrocie z Nowego Jorku miałam tyle ciuchów, że mogłabym zapełnić nie jedną a kilka szaf. Co też ostatecznie się stało, bo po ostrej selekcji większość ubrań przeprowadziła się do szaf moich sióstr, kuzynek i koleżanek. Mam nadzieję, że te wszystkie delikatne bawełny, jedwabie, kaszmiry i wełny merynosów w nowych domach są dobrze traktowane. Zażywają wyłącznie letnich kąpieli w delikatnym szamponie i że nigdy nie będzie im dane zobaczyć metalowego bębna pralki automatycznej.

Moją małą słabością są przedmioty. Wyprawa na pchli targ czy krótka wizyta na ebay'u kończy się tym, że zawszę coś się przypałęta; to koń, to małpa albo jakiś naszyjnik z pereł. Lampę kupiłam na pchlim targu na Manhattanie od miłego starszego pana, który zaręczał, że funkcjonuje i rzeczywiście do dziś świetnie mi służy. Jaguar przyjechał w walizce z Niemiec, a świeczniki to emigracja z Francji - prezent od siostry. Biały koń jest Włochem a czarny pochodzi z Tajlandii. Lubię tę moją menażerię, towarzyszy mi już od kilku lat, ale jest jeden mankament: przeprowadzki są prawdziwym koszmarem.








Photos by Gray Cat Can Fly & Richman

9.2.14

Handmade cashmere scarf

A few weeks ago, I was lying in bed with a terrible flu. The only things that made me feel better were binge -
watching Northern Exposure and knitting. By the end of the first season, the scarf was ready.
























Photos by Gray Cat Can Fly and Richman




6.11.13

Black and blue



I'm wearing:
sweater - J.Crew
blouse - Jeager
shorts - thrifted
La Regale bag - thrifted
gloves - Aris
vintage jewellery

photos by Gray Cat Can Fly & Richman







27.10.13

Gray coat



I'm wearing:
coat - thrifted
blouse - thrifted
trousers - 7 for all mankind
bag - vintage
gloves - Aris

photos by Gray Cat Can Fly & Richman